Dlaczego poranki i wieczory z dziećmi bywają trudne?

Dlaczego poranki i wieczory z dziećmi bywają trudne?

Jak dobrze wstać skoro świt…

 

… Z przedszkolakiem? Hmm… Nie zawsze.

 

Wiem to z autopsji, a także po latach pracy z rodzicami przedszkolaków. Poranki w domach z dziećmi bywają – mówiąc delikatnie – sporym wyzwaniem. Czas wydaje się płynąć szybciej niż zwykle, a każda czynność którą musimy wykonać z dzieckiem przed wyjściem z domu staje się pole bitwy.

 

Pamiętam do dziś kiedy pewna pięciolatka weszła do sali przedszkolnej zapłakana i powiedziała że ma” złamany dzień”. Opowiedziała potem, jak bardzo pokłóciła się z mamą przed wyjściem z domu. Serce pęka, prawda? Ale wiecie co, myślę że dla jej mamy, to też musiał być potwornie trudny poranek. Pełen złości, bezsilności, stresu. A po takim poranku często smutek i poczucie winy przysiada się do rodzica na cały dzień. Znacie to? Pewnie znacie, bo czytacie ten tekst.

 

Ale zacznijmy od początku. Na początku wielu spraw związanych z dziećmi pojawia się pytanie dlaczego… No właśnie, dlaczego tak się dzieje, że poranki z przedszkolakiem bywają trudne? Jedno jest pewne – to nie dlatego że twoje dziecko jest złośliwe, leniwe, za wolne, niezorganizowane. Jest po prostu MAŁE. Małe, czyli nie ma jeszcze wielu umiejętności potrzebnych do „sprawnego wyjścia z domu”.

 

  1. Po pierwsze i najważniejsze- ciało i podstawowe potrzeby fizjologiczne. Tak, wszyscy cierpimy, gdy jesteśmy wybudzeni i wyciągnięci z łóżka. Jednak dziecko ma dużo delikatniejszy układ nerwowy, słabiej radzi sobie z takim dyskomfortem. Zdarza się,
  2. Nie rozumie jeszcze istoty czasu, nie wie ile czasu potrzeba na różne czynności i nie umie ich odpowiednio planować. Sformułowania jak „zostało 10 minut do wyjścia”, „za pół godziny musimy być w przedszkolu” to dla dziecka abstrakcja. Dodatkowo dorosli wypowiadają te słowa w napięciu, z intencją poganiania. Niestety rezultat bywa najczęściej odwrotny- podwyższa w dziecku napięcie, utrudnia sprawne działanie i przede wszystkim współpracę.
  3. Nie umie jeszcze tak szybko i sprawnie jak dorośli, przełączać się z jednej czynności na drugą. Uwierzcie mi że do tego, czegoś tak prostego (z perspektywy dorosłych) potrzeba szeregu bardzo konkretnych umiejętności poznawczych. Jakich?  Na przykład koncentracja uwagi na wykonywanym zadaniu, utrzymanie w pamięci kolejnych czynności, planowanie. Mózg naprawdę musi się tu napracować! A dziecko dużo szybciej od dorosły męczy się taką pracą umysłową. Wtedy albo unika, albo staje się rozdrażnione i niechętne do współpracy, albo za wszelką cenę chce się bawić.
  4. Twoje dziecko nie rozumie jeszcze „powagi sytuacji” (oczywiście puszczam tu do was oko, choć wiem, że poranna prezentacja do szefa, albo umówiona od trzech miesięcy ważna wizyta u lekarza to ogromne poranne stresory). Chcę powiedzieć, że dzieci naprawdę nie mają umiejętności wzięcia pod uwagę waszej perspektywy. Wzięcia pod uwagę, czyli dostosowania, zmiany swojego postępowania ze względu na waszą potrzebę. „Chodź, bo się spóźnię i wyrzucą mnie z pracy”- to naprawdę nie jest dla dziecka motorem do działania. (Na marginesie- pokazywanie dziecku, że inne osoby mają inną perspektywę i potrzeby to bardzo ważna nauka- ALE nie w stresie, nie na gorąco, nie w pośpiechu!)
  5. Fizyczne wykonywanie różnych czynności jest dla małych dzieci jeszcze bardzo trudne i frustrujące. Wyciskanie pasty do zębów, nabijanie ogórka na widelec, zakładanie rajstop (dramat!), kurtki, butów, rękawiczek- to trudne dla małych rączek! I dużo trudniejsze w pośpiechu…
  6. Co jeszcze sprawia dziecku trudność? Działanie, gdy rodzic nie jest z nim w kontakcie. A jak jest o poranku, każdy wie- dorosły ma mnóstwo czynności do wykonania, biega, chce być w kilku miejscach jednocześnie. Dla dziecka to trudna sytuacja- zapala się czerwona lampka i dziecko zaczyna swoim zachowaniem ściągnąć nasza uwagę- wola o pomoc, marudzi, narzeka. Te sposoby są zwykle bardzo skuteczne…
  7. I na koniec- zabawa. Dziecięce działanie jest skierowane na zaspokajanie potrzeb szybko, tu i teraz. A potrzeba zabawy jest na szczycie listy ich potrzeb. Czynności, o które poprosimy nasze dziecko naprawdę przegrywają atrakcyjnością z klockami, autkami i lalkami…

 

Może teraz łatwiej spojrzeć wam na perspektywę dziecka i na to, z jakimi trudnościami mierzy się podczas porannego wychodzenia z domu.

Jak możemy wspierać dziecko (i siebie) podczas codziennego wychodzenia z domu? Zapraszam Was do następnego tekstu na blogu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.