Sposoby na miłe poranki z przedszkolakiem (i uczniem też!)

Sposoby na miłe poranki z przedszkolakiem (i uczniem też!)

Ciekawe, czy mamy podobną wizję miłych poranków z dziećmi. W mojej wyobraźni wygląda to tak: budzę się wyspana, przeciągam się jak w reklamie, dzieci wstają radosne, wszyscy uśmiechnięci biegną do kuchni zjeść wspólnie śniadanie w miłej atmosferze. Potem dzieci na każdą moją prośbę reagują wyłącznie słowami „dobrze, mamusiu”. Do siebie nawzajem dzieci odzywają się z szacunkiem i w duchu NVC. Wychodzimy z domu, z zapasem czasu, w podskokach, gotowi na wspaniałe wyzwania, jakie czekają nas tego dnia.

Hmmmmmm…. Mam dzieci od ponad dwunastu lat i wiecie ile mam takich poranków na koncie…?

Zero.

Prawda jest inna. Poranki z dziećmi to nie reklama płatków śniadaniowych. Ale… nie muszą być też codzienną bitwą. Warto szukać sposobów, aby względnie spokojnie zacząć dzień z maluchem.

Zebrałam dla was kilka prostych pomysłów na to, jak wspierać dziecko i siebie w czasie od pobudki do wyjścia z domu. Zapraszam was do sprawdzania, które z nich sprawdzą się u was najlepiej. Tutaj nie ma prostych recept- każda rodzina jest inna i każda się zmienia. Jakiś sposób był skuteczny, a teraz nie jest? To normalne. Coś wcześniej nie działało? Spróbujcie ponownie po jakimś czasie-najlepiej sprawdzić się tu podejście eksperymentalne: próbuję, sprawdzam, modyfikuję.

Zaczynamy!

  1. Przygotuj się na poranek… wieczorem

Niektóre poranne czynności można częściowo przygotować poprzedniego dnia. Mam tu oczywiście na myśli ubrania, jedzenie i wszystkie akcesoria (strój na tańce,, rakieta do tenisa, pieniądze na kino). Zestaw ubrań może czekać na komodzie, a kanapki, naleśniki, placki czy owsianka mogą być zrobione wieczorem i rano odgrzane. Ja przy trójce dzieci najwiecej czasu spędzałam właśnie na tych dwóch czynnościach. Wybieranie (szukanie!) ubrań i jednoczesne mieszanie owsianki- lepiej sobie tego oszczędzić…

Poza jedzeniem i ubraniem warto dzień wcześniej przygotować jeszcze przestrzeń… i usunąć możliwe „rozpraszacze”. Niedokończona budowla z klocków, rozłożone tory, obrazek pokolorowany do połowy skutecznie odciągają małych ludzi od zakładania spodni, czy mycia zębów.

Wszystko przygotowane? To idziemy dalej…

1. Pobudka- Obudź zmysły

Jak zapewnić dziecku łagodną pobudkę? Pomyśl o tym, żeby obudzić zmysły dziecka jeden po drugim. Zacznij od światła- stopniowo odsłaniaj zasłony wpuszczając coraz więcej słońca do pokoju. Potem słuch- ulubiona piosenka pomoże obudzić się w dobrym nastroju. Polecam Wam stworzyć wspólnie z dzieckiem listę piosenek na pobudkę.

Trzeci zmysł- dotyk. Masuj, nacieraj, pognieć dziecko najpierw przez kołdrę, potem przez piżamkę.Niektóre dzieci lubią delikatniejszy, głaszcząc dotyk, inne mocny, uciskowy, jeszcze inne nacieranie. Sprawdzajcie co sprawdzi się u was. Warto wraz z masowaniem mówić do dziecka: „Budzimy nóżki, budzimy plecki”, albo „Dzień dobry miła rączko, kochana główko, mały nosku”. Buziaki w każdym wydaniu mile widziane!

Węch- są dzieci o dużej wrażliwości na zapachy. Sprawdź, czy twoje dziecko wstanie w lepszym nastroju, gdy przyjemny zapach śniadania będzie docierał do jego małego noska. Moje dzieci zawsze komentowały przy pobudce, że ładnie pachnę perfumami. Może obudzenie dziecka miłym zapachem się u was sprawdzi?

2. Słowa

Zwróć uwagę na to co mówisz, ile mówisz i jak mówisz do dziecka podczas pobudki. Ja mówię dużo. Tak, w życiu również, ale chodzi mi tu o czas pobudki. Zagaduję, opowiadam co robię, o coś je pytam. Oczywiście lekkim tonem, z uśmiechem. Niektóre dzieci lubią teatralne żalenie się „Ach, jakie to straszne, że trzeba wstawać, wyrzucić sen z głowy, rozpocząć dzień!”. (To takie słowa, które dają też dziecku pewność, że jest widziane i słyszane w swoich potrzebach i trudnościach). A może w twojej rodzinie dzieci lubią rytmiczne wierszyki i wyliczanki, albo śmieszne rymowanki. Sprawdzajcie, jaki sposób na obudzenie się wprawi waszego malucha (i Ciebie!) w dobry nastrój.

3. Ubieranie

Punkt obowiązkowy każdego poranka, a jednocześnie bardzo często kończący się nerwową atmosferą.

Po pierwsze zastanów się, w którym momencie poranka ubieranie przysparza najmniej stresu- zaraz po wstaniu, jeszcze w łóżeczku, czy po śniadaniu, z pełnym brzuszkiem. Czasem ma to ogromne znaczenie.

Ważna uwaga- poranny pośpiech to NIE czas na naukę nowych umiejętności. Jeśli waszemu dziecku jeszcze nienajlepszej wychodzi samodzielne zakładanie swetra, to nie spodziewajcie się, że będzie się z nim chętnie mocował o poranku. Lepiej poćwiczyć taką umiejętność wieczorem lub w dzień wolny.

Co nam zatem pozostaje? Oczywiście zabawa! Kilka pomysłów do wypróbowania:

-„stacje” z ubrań. „Uwaga, uwaga! Pociąg wjechał na stację Majtkowo. Następna stacja- Spodniowo”. Śmieszne nazwy to podstawa!

-Odbiegnij-przybiegnij. To zabawa, która przydaje się maluchom o wysokim poziomie porannej energii. Przed każdą częścią ubrania, dziecko ma przebiec wokół pokoju/wbiec do kuchni i z powrotem/przebiec korytarzem i (trasa zależy od waszego układu mieszkania) i wrócić do was na kolejne ubranie.

-Liczenie/ściganie się z czasem. „To co, uda się nam założyć spodnie w 5 sekund?”.

-Chowanie i witanie części ciała. „Gdzie się schowała ta ręka, wracaj do mnie tutaj, oooo, jest rączka, dzień dobry” (w tym czasie zakładamy bluzkę i dajemy buzi buzi w rączkę)

Zwróć uwagę, że każda z tych zabaw angażuje rodzica. Tak, najłatwiej byłoby, gdyby dziecko ubierało się samo w swoim pokoju i przyszło do ciebie już gotowe. Niestety na to będziecie musieli jeszcze poczekać… Teraz największym wsparciem i źródłem motywacji jesteś ty.

Zdradzę ci jeszcze jedno- znam kilkoro rodziców, którzy z powodu porannego stresu związanego z ubieraniem kładli dzieci spać… w ubraniach na następny dzień. W pierwszej chwili wydaje się to ekstremalne rozwiazanie, ale hej! Rodzicielstwo wymaga od nas duuużej elastyczności każdego dnia!

 

4. Zabawa- weź to na lekko

Rodzice czasem wpadają w taką pułąpkę:

Dziecko nie współpracuje- rodzic czuję frustrację- rodzic zwiększa dyscyplinę. Dziecko wtedy jeszcze mniej współpracuje (tak, tak jest zawsze), więc zwiększa dyscyplinę jeszcze bardziej. Lub wprowadza kary, nagrody, groźby, warunki, szantaż. Dzieci uciekają od napięcia- bardzo trudno im wtedy z Tobą współpracować, nie są w stanie się wtedy też niczego nauczyć. A w rodzicu narasta frustracja. Koło się zamyka…

Być może tak dzieje się i waszej rodzinie. Najważniejsze, to zauważyć ten mechanizm- to już połowa drogi. Możesz spróbować zatrzymać się w pierwszym momencie, kiedy dziecko nie reaguje, nie współpracuje o poranku. I ZAMIAST  zwiększać dyscyplinę, mieć w zanadrzu kilka ZABAW, które uprzyjemnią dziecku daną czynność. Warto zastanowić się na zimno, jakie mogłyby to być zabawy. W porannym stresie nam, rodzicom trudno będzie wymyślić coś kreatywnego.

Pamiętaj, że zabawa odejmuje napięcia i zwiększa motywację dziecka do współpracy z Tobą. Nie dociążamy- dodawajmy lekkości.

 

5. Wizualizacje- widzę i robię

W poprzednim tekście pisałam o pamięci operacyjnej. Jest nam potrzebna do podtrzymania zadania, które wykonujemy. U dzieci magazyn tej pamięci jest jeszcze bardzo mały. Czy twój maluch w połowie zakładania skarpetki przypomina sobie o niedokończonym rysunku albo podczas mycia zębów wychodzi z łazienki ze szczotką w buzi i zabiera się za oglądanie książeczki? Tak właśnie może zachowywać się  człowiek, u którego pamięć operacyjna jeszcze sie rozwija.

Pomóc mogą różnego rodzaju wizualizacje- coś, co dziecko widzi i może mu przypomnieć o kolejnej czynności. Świetnie sprawdzą się obrazki lub zdjęcia poszczególnych czynności, które należy wykonać o poranku. Możecie zrobić je sami, lub kupić gotowe. Właśnie taką funkcję ma PLANIK, który możecie kupić w moim sklepie- pomaga dzieciom zobaczyć, jaka czynność została jeszcze do wykonania (czyli odciąża pamięć operacyjną). Odciąża również rodzica- zamiast wciąż pilnować i przypominać o kolejnej rzeczy do zrobienia, możecie powiedzieć: „sprawdź na PLANIKU, co jeszcze przed nami”. To też sposób na wspieranie nauki organizacji.

 

6. Złap kontakt

Czy zdarza ci się powtarzać dziecku tę samą prośbę po kilka- kilkanaście razy? „Załóż buty, proszę”. Cisza. Po chwili znów: „wychodzimy, zakładaj buty”. Nic. Po kilku powtórzeniach zwykle głos rodzica zmienia ton… Wielu rodziców przyznaje, że ich dzieci reagują dopiero, gdy ci podniosą głos. „Dopóki nie krzyknę, nie ma reakcji”. Znacie to, prawda?

Jeśli chcecie uniknąć mechanizmu-

spokojne prośby- nie ma reakcji dziecka

krzykniecie- reakcja dziecka

spróbujcie zainwestować czas i energię w lepsze nawiązywanie z dzieckiem kontaktu. Właśnie tego najczęściej brakuje podczas wielokrotnego proszenia i wołania- mówimy „w eter”, dziecko nas tak naprawdę nie słyszy.

Pożyczę ci pomysł na to, jak łapać z dzieckiem kontakt podczas zabieganych poranków (choć nie tylko!). Spróbuj metody słowo-oko-dłoń.

SŁOWO- powiedz raz. Np. Zakładaj buty, już czas wychodzić

OKO- jeśli po pierwszym razie dziecko nie reaguje, zawołaj jego imię, lub powiedz „halo halo”, lub zrób jakiś ciekawy dźwięk. Gdy dziecko na ciebie spojrzy, powtórz „Załóż buty, wychodzimy”.

DŁOŃ- jeśli po drugim powtórzeniu dziecko nie reaguje,  podejdź do niego, dotknij je delikatnie i powtórz swoją prośbę.

UWAGA! Im bliżej dziecka jestem, tym mniej mówię

Łapiemy uwagę dziecka, a nie czekamy, aż nasza złość urośnie.

 

7. Samodzielność i ułatwiacze życia

Czy chcielibyśmy, aby dziecko samo wiedziało co robić o poranku i bez przypominania, sprawnie niczym harcerz wykonywało te czynności jedna po drugiej? Tak, ale odstawmy na chwilę tę wizję na (wysoką) półkę.

Ludzie rzadko dobrze działają w pośpiechu. A mali ludzie- wyjątkowo go nie lubią. Ich napięcie rośnie, wykonanie czynności przychodzi z większym trudem i niczego – ale to niczego- nie są w stanie sie wtedy nauczyć.

Tu zadziała zasada trzy „P”- pomagaj, pomagaj i pomagaj. Nie chodzi o to, aby wyręczać dziecko we wszystkim, nawet jeśli chce zrobić coś samo. Ale niech oferta pomocy będzie wciąż dostępna. Możesz też spróbować sposobu „pomagam do połowy”- nakładaj banan na widelec (zamiast wkładaj do buzi), otwieraj szeroko rzepy butów i ustaw przed dzieckiem (zamiast zakładać), zapnij pierwszą część suwaka (zamiast zapinać do końca).

A ułatwiacze życia? Moja toplista to- luźne spodnie z gumką, rękawiczki na dwa palce, kurka z dużym suwakiem, magiczny sposób zakładania kurtki (kurtka rozłożona na ziemi, maluch wkłada ręce w rękawy i je podnosi) i buty na rzep.

 

8. Pożegnanie

Poranek kończy sie często pożegnaniem w przedszkolu, szkole lub w domu (jeśli jeden rodzic wychodzi przed dzieckiem). Porozmawiajcie z dzieckiem na zimno o pożegnaniach. Koniecznie wykażcie zrozumienie dla trudnych emocji, które się wtedy pojawiają. Zamiast rozmowy, możecie „przebawić” ten temat- niech lalki, ludziki, misie żegnają się ze sobą na różne sposoby. Może jeden ludzik będzie lubił szybkie „papa”, a drugi potrzebował długiego przytulenia? Dzieci lubią rytuały związane z pożegnaniami. Niech te rytuały zbliżają was do siebie- „do widzenia nosku” (cmok), do widzenia czółko (cmok w czoło) itd…”. Albo zamieniajcie sie w różne przytulające sie zwierzaki: miśki, węże, motyle. Kilka pomysłów znajdziecie w „Książeczce na miłe pożegnania” w moim sklepie. Niech wasze pożegnanie będzie miłe i pomoże dobrze zacząć dzień.

Trzymam kciuki za waszą rodzinę i za wasze poranki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.